wtorek, 31 maja 2011

#11. makijaż dnia: brąz/zieleń z neonem na ustach.

Dzisiaj odważyłam się na neonowe usta. Efekt - trochę kiczowato. Ale w takim dobrym sensie, mi się podoba.
Na twarzy mam:
- krem tonujący z Ziaji Nuno 01
- puder mineralny sypki Wet'n'Wild Fair
- róż mineralny Maybelline (coral coś tam... starło się.)
Usta:
- kredka do ust Visions Pink
Oczy:
- baza - Inglot Duraline
- dwa cienie z paletki poczwórnej Sensique (tej zielonej ;)) brzoskwiniowy i czekoladowy
- cielisty matowy cień My secret
- kreska - Duraline + butelkowo zielony cień Sensique
- tusz Maybelline One by One
- brwi - kredka do brwi Oriflame Beauty Light





 Na żywo usta są bardziej "neonowe" :) Pasuje mi to? :) pozdrawiam!

#10. recenzja lakieru pękającego Vipera Salamandra.

Lakier mam stosunkowo od niedawna bo zaledwie od kilku dni ale myślę, że spokojnie mogę Wam o nim opowiedzieć. Przede wszystkim zacznę od tego, że strasznie polowałam na pękacze z Essence ze względu na ich cenę. Niestety, nie mogłam go nigdzie dostać co mnie bardzo drażniło. Poszłam któregoś dnia na spacer i zawitałam do centrum handlowego w moim miasteczku i jak zwykle udałam się do Rossmana i mojego ulubionego stoiska na którym wszystko jest :D I znalazłam lakiery pękające z Vipery i duo z Bell. Ale że mam dostać czarny, złoty i srebrny z p2 w połowie czerwca to postanowiłam sobie zaszaleć i kupiłam turkusowy z Vipery. Lakier ma numerek 1. Kosztował 15,50zł za 10 ml więc butelka jest całkiem spora.
Jeśli chodzi o kolor, to spodziewałam się że będzie bardziej "wyrazisty". Jest dość jasny i najlepiej będzie widoczny na ciemnych lakierach. Jego zaletą jest to, że ekspresowo wysycha a pęknięcia są w miarę równomierne. Długo utrzymuje się na paznokciach i nie ściera się. Dla mnie idealnym rozwiązaniem jest odświeżenie lakieru który już mam na paznokciach właśnie tym pękaczem. Dzięki temu paznokcie dłużej wyglądają ładnie ;) A tu efekt w parze z lakierem Essence C&G 39 Lime up!. (stanowczo lepiej będzie mu z czernia, brązem, szarością... ), tu ledwo go widać. Jak zrobię na czarnym to Wam wstawię zdjęcia :)
 A Wy używacie pękających lakierów? Jeśli tak, to jakie polecacie? Buziaki! :)*

sobota, 28 maja 2011

#9. recenzja kremu Dermedic Acne Expert.

Po wizycie u dermatologa, postanowiłam uzupełnić pielęgnację cery o krem na dzień. Na noc używam La Roche Possay Effaclar Duo. Do apteki poszłam z myślą o zakupie czego z LRP ale okazało się, że istnieją dobre, tańsze alternatywy. Poprosiłam farmaceutkę o doradzenie czegoś do skóry tłustej trądzikowej. Zaproponowała mi Dermedic Acne Expert Kuracja Przeciwtrądzikowa - Krem Nawilżająco-Kojący. Cena tego kremu to 27,90 zł za 50 ml. Producent obiecuje działanie łagodzące podrażnionej skóry, redukcję wydzielania sebum, zapobieganie zaskórnikom, oczyszczanie, nawilżanie i matowanie skóry. 

Zalety produktu:
- wydajny
- nawilża i koi przesuszoną skórę ( po LRP DUO czasem skóra jest mocno przesuszona)
- faktycznie matuje
- nie zapycha porów
- idealnie nadaje się pod makijaż
- ładnie pachnie
- w miarę niska cena jak na produkt apteczny

Wady produktu:
- długo się wchłania
... więcej nie zauważyłam ;)

Podsumowując - warto kupić ten produkt. Jest idealnym uzupełnieniem walki z trądzikiem i niedoskonałościami. Jest tańszą alternatywą dla LRP czy Vichy. Zamierzam kupić go ponownie a także wypróbuję inne kosmetyki z tej serii. Szczerze polecam!
A Wy co stosujecie w walce z niedoskonałościami?
Buziaki! :)*


piątek, 27 maja 2011

#8. z wizytą u kuzynki - znalazłam Catrice :))

Hej! Dzisiaj, całkowicie spontanicznie wybrałam się do kuzynki która mieszka w innym miasteczku. Pierwsza sprawa - wypróbowałam pękacza z Vipery w kolorze 05 - szary. bardzo spodobał mi się efekt. Druga sprawa - byłyśmy w tamtejszej Naturze gdzie o dziwo znalazłam szafę Catrice. Oczywiście poszłam po essence'owego pękacza ale również go nie było - lecz zdziwiło mnie to że były dostępne prawie wszystkie lakiery Colour&Go, co rzadko zdarza się w lubelskich Naturach (już nie mówiąc o czasie, gdy jest w promocji...). Zadowolona zabrałam się do przeglądania. Z Catrice upatrzyłam sobie kilka lakierów (9,99zł sztuka), cienie, zestaw do brwi i jeszcze kilka innych rzeczy. Przy kolejnej wizycie zaopatrzę się w kilka produktów. Pierwszym będzie przepiękny brzoskwiniowy lakier :)) A to dzisiejsze nabytki (samoopalacz kupiłam gdzie indziej ;)):
Zakupiłam jeden lakier, pędzelek-kulkę i samoopalacz z Dax'a ;)
1. Lakier Essence Colour&Go - 4,99zł Natura. Długo polowałam na niego i w końcu udało mi się go znaleźć. Był już tylko jeden :) Jest to odcień 39 Lime Up!. Przepiękny limonkowy mat, bez żadnych drobinek. Bardzo chciałam wypróbować ale że mam na razie pękacza to sobie odpuściłam :) Mam nadzieję że ładnie będzie się trzymał na pazurkach :)
2. Pędzelek Essence Smokey Eyes Brush - 5,99zł Natura. Także długo poszukiwany przeze mnie produkt. Jak na taką małą cenę jest to naprawdę fajny pędzelek. Miękki, wspaniale nada się do nanoszenia cieni w załamanie oraz do ich roztarcia. No i ten cudowny fioletowo-czarny design... jestem zachwycona :)
3. Samoopalacz w piance Dax Sun - 14,99zł Drogeryjka osiedlowa. Namówiła mnie na niego kumpela, dlatego się skusiłam i będę testować. Udało mi się go zdobyć po niższej cenie z czego jestem bardzo zadowolona. Napisze szerszą recenzję po dłuższym stosowaniu i już nie mogę się doczekać :)

I to by było na tyle, to takie moje dzisiejsze spontaniczne zakupy których nie powinnam była robić ale nie mogłam się oprzeć... eh baby :) buziaki!

wtorek, 24 maja 2011

#7. prośba o radę :)

Hej! W czerwcu wybieram się na wesele. Mam już sukienkę ale nie mam zielonego pojęcia jakie dodatki do niej dobrać. Dlatego proszę Was o poradę. Myślałam nad czernią, karmelem i nude. A może coś innego? 
Oto owa sukienka:
Na żywo jest dużo, dużo ładniejsza. Więc? :)

poniedziałek, 23 maja 2011

#6. makijaż dzienny - róże i brązy.

Hej! Dzisiaj mam dla Was propozycję bardzo prostego, "metalicznego" makijażu dziennego. Przedstawię go za pomocą zdjęć krok po kroku!
1. Na całą powiekę ruchomą wklepuję palcem płyn Duraline Inglot.
2. Na całą ruchomą powiekę, za pomocą dużego pędzla języczkowego, nakładam różowo-brzoskwiniowo-złoty cień z paletki Sleek Original.


3. Następnie, za pomocą mniejszego pędzla języczkowego, w zewnętrzny kącik oka nakładam brązowy cień (również Sleek Original). Blenduję wszystko pędzlem do rozcierania w załamaniu i troszkę ponad załamanie.


4. Gołębim cieniem z Inglota rozcieram górną granicę cieni.

5. Perłowy kremowo-złoty cień (Inglot) nakładam w wewnętrzny kącik oka oraz pod brwi w celu rozświetlenia oka.


6. Rudo-brązowym cieniem (Sleek Original) zaznaczam dolną powiekę. (do 3/4 długości powieki)

7. Za pomocą płynu Duraline, czarnego cienia (Sleek Original) i cienkiego pędzelka z naturalnego włosia, rysuję kreskę wzdłuż lini rzęs, wyciągając ją odrobinę "poza" wewnętrzny kącik.

8. Tuszuję rzęsy tuszem Maybelline One by One. Zaznaczam brwi kredką (Oriflame).

A tak makijaż prezentuje się na całej twarzy:

Jak Wam się podoba? Wiem, Ameryki nie odkryłam ale bardzo lubię takie zastosowanie tych cieni. Z góry przepraszam za "nieładne" paznokcie i brwi ale nie miałam czasu gdyż śpieszyłam się na uczelnię. Pozdrawiam! :)*

piątek, 20 maja 2011

#5. nowe lakiery do paznokci, wysuszacz, zmywacz.

Hej :) W ciągu kilku ostatnich dni poszalałam z zakupami "paznokciowymi" ;) Kupiłam trzy lakiery: jeden z Essence Colour&go oraz dwa marki Safari, krople przyspieszające wysychanie lakieru z Essence oraz zmywacz Sensique.
1. Lakier Essence Colour&go nr 22 What do u think?. Zakochałam się w nim od razu. Generalnie nie przepadam za tymi lakierami ponieważ szybko odpryskują i kiepsko się rozprowadzają. Jednak kolor urzekł mnie do tego stopnia, że musiałam kupić ten lakier. Jest to brzoskwiniowo-koralowy odcień z delikatnymi złotymi (?) drobinkami. Zobaczymy jak długo wytrzyma na moich paznokciach. Cena - 5,49zł.
2. Lakier Safari nr 341. Piękny, błękitny, pastelowy i matowy lakier. Bardzo lubię lakiery tej marki ponieważ w miarę długo trzymają się na paznokciach i dobrze się rozprowadzają. Firma Safari oferuje nam szeroką paletę kolorów i niską cenę. Ja kupiłam lakiery po 3,50zł/sztuka. Dostępne w małych osiedlowych sklepikach, bazarach, sklepach "wszystko po...". Polecam.
3. Lakier Safari nr 32. Matowy brąz, dokładniej kawa z mlekiem z domieszką brudnego różu. Bardzo ciekawy kolor. Reszta - jak wyżej ;)
4. Krople przyspieszające wysychanie lakieru Essence Nail Art. Jestem zachwycona tym produktem. Maluję paznokcie, aplikuję za pomocą pipety 1-2 krople na paznokcie i gotowe. Zero czekania, zero "zepsutych" paznokci. Wszystko szybko i bezproblemowo. Koszt produktu to 7,99 albo 8,99 zł. Za taką cenę - nie ma co się zastanawiać. W końcu polubiłam malowanie paznokci, ponieważ już się nie denerwuję że zaraz sobie uszkodzę świeżo malowane pazury ;)
5. Zmywacz do paznokci Sensique o zapachu mango. Namówiła mnie pani przy kasie na ów zmywacz w cenie 2,49zł. Kończył mi się obecny więc się skusiłam. Generalnie - zmywacz jak zmywacz, na kolana mnie nie rzucił. Zmywa a dodatkowo trochę ładniej pachnie niż pozostałe ;). Za taką cenę może być.

To by było na tyle. A wy jakie lakiery mi polecacie? Oczywiście z tych tańszych ;) pozdrawiam Was serdecznie w cieplutki wieczór! :)*





wtorek, 17 maja 2011

#4. zabawy makijażem :)

Chciałam Wam pokazać makijaż, który wykonała moja koleżanka - sąsiadka. Potrzebowała "modelki" do zrobienia make-up clubbing na zaliczenie przedmiotu na swoich studiach, więc się zgodziłam ponieważ makijaż to dla mnie przede wszystkim zabawa i przyjemność :) Make-up wykonała moją paletką Sleek Original i Paletą 120 cieni. Na buzię mam nałożony puder matujący Chanel (swoją drogą - cudo!!! zachorowałam na niego :( ), róż z Diora i błyszczyk również z tej firmy. Jak Wam się podoba efekt? Ja byłam w szoku jak bardzo powiększył ten makijaż moje oczy :) Pozdrawiam!





#3. Płyn Duraline Inglot.


Czym jest owy płyn? Teoretycznie, jest to płyn do sypkich pigmentów. W praktyce, może służyć nam jako baza po cienie, płyn do pigmentów, płyn do tworzenia eyelinera. Jest to wielofunkcyjny produkt który moim zdaniem powinien znaleźć się w kosmetyczce każdej kobiety która codziennie maluję się cieniami. Teraz przybliżę Wam ten produkt:
OPAKOWANIE - płyn znajduje się w szklanej buteleczce z pipetą o pojemności 9 ml. Jest to bardzo praktyczne opakowanie które ułatwia nam posługiwanie się produktem. Jest poręczne i wygodne. Jeśli chodzi o WYDAJNOŚĆ produktu, uważam, że wystarczy on na bardzo długo. Wystarczy jedna kropla, by nanieść płyn na oczy. DZIAŁANIE - płyn przedłuża trwałość cieni, nie osypują się, nie rozmazują. Wydobywa "głębię" koloru przez co nawet słabo napigmentowane cienie uzyskują wyrazisty kolor. Makijaż utrzymuje się bez zarzutu nawet przez 10h (wiem z obserwacji ;)). CENA tego produktu jest maleńka w porównaniu do tego, co może zdziałać to cudeńko. Na stoisku Inglota produkt kosztuje całe 20 zł. Więc jak widzicie, nie jest to dużo a tak jak już pisałam wcześniej produkt jest bardzo wydajny. Osobiście polecam wszystkim Duraline. Mam nadzieję, że pomogłam Wam tą mini recenzją. Pozdrawiam! :)*


poniedziałek, 16 maja 2011

#2. zakupy Avon k.07/11

Po krótkiej przerwie od kupowania kosmetyków Avon, postanowiłam zdobyć kilka rzeczy. Są to dosłownie drobiazgi ponieważ całe zamówienie nie było duże więc nie mogłam za bardzo poszaleć ;) W skrócie: 

1. Dezodoryzujący krem do stóp "Całodzienna ochrona" Foot Works - kupiłam go w ofercie dla konsultantek za 4,90 zł. Wydaje się być w porządku ale jeszcze nie miałam okazji go użyć. Pierwsze wrażenia pozytywne, pachnie przyjemną, delikatną miętą. Konsystencja jest idealna, ani na rzadka, ani za gęsta. Będzie idealny na upalne dni.
2. Maseczka błotna do twarzy z minerałami z Morza Martwego Planet Spa - w katalogu była promocja na moje ukochane maseczki z serii Planet Spa. Za trzy maseczki zapłaciłam 29,70. Maseczka błotna jest moją ulubioną, dlatego też wybrałam ją w pierwszej kolejności. Pięknie oczyszcza cerę, wygładzą ją i matuje. Cera jest promienna. Sama aplikacja jest przyjemna chociaż jest to bardzo, bardzo gęsta maseczka. Wystarczy przytrzymać ją na twarzy 5-10 minut i zmyć ciepłą wodą, Polecam :)
3. Oczyszczająca maseczka do twarzy Prowansalska Lawenda i Jaśmin - jest to nowość której nie miałam okazji jeszcze wypróbować. Konsystencja jest dość rzadka, ma perłową poświatę. Pięknie pachnie. O efektach napiszę przy wypróbowaniu. Producent zaleca 20 minutową sesję z tym produktem ;)
 4. Maseczka głęboko oczyszczająca pory Tajski Kwiat Lotosu - kupiłam ją podobnie jak poprzednią maseczkę po raz pierwszy, jednak zdążyłam już wypróbować. Efekt bardzo mi przypadł do gustu. Buzia jest idealnie gładka i oczyszczona. Tropikalny zapach produktu sprawia, że używanie maseczki jest czystą przyjemnością. Konsystencja w tubce jest dość rzadka i przezroczysta, jednak po nałożeniu staje się gęsta i biała - po prostu "zasycha" nam na twarzy. Jest to moja ulubiona (zaraz po błotnej) maseczka z serii PS.

5. Woda toaletowa Hawaiian Shores 50 ml - jest to nowość z katalogu numer 8, jednak z racji tego że jestem konsultantką miałam możliwość zakupu tej wody w ofercie Demo - 3 za 30 zł. I nie żałuję. Zapach jest cudowny, letni, słodki ale zarazem orzeźwiający. Wszystkie letnie limitowanki Avonu to strzał w dziesiątkę. Co ciekawe, zapach jest w miarę trwały. Jestem w nim po prostu zakochana i nie rozstanę się z nim przez dłuuugi czas.

To wszystkie avonowe zakupy, mam nadzieję że przyda Wam się to, co tu napisałam. Serdecznie pozdrawiam :)*
(przepraszam z słabą jakość zdjęć ale niestety na tą chwilę nie mam lepszego sprzętu... ;))